lenqa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2004

Brak komentarzy

nadeszła ta chwila, czekałam na nią tak długo! znów, męcząc się codziennie…
poczułam się znów wolna do przesady. z nikim sie już nie zamienie.

tacy nie mają u mnie już szans…

Brak komentarzy

hmmm

jak rozkoszne są dni, kiedy nie ma trosk,
jak rozkoszne są sny, kiedy nikt nie budzi nas,
jak wspaniały jesteś Ty, kiedy jestes sobą…

to co teraz przezywam z pewnością pozostanie długo w mojej pamięci… nie chcę już sie tak czuć… mam wszystko czego pragnę a jednak jest jakis niedosyt…chrapka na przeszłość

co z moja przyszłością? boję się jej…

- niebO -

Brak komentarzy

czy są ludzie na tym świecie, zarazem tak szczęsliwi jak i nieszczęśliwi jak ja?

jednego dnia jest tak dobrze , drugiego znow sytuacja staje sie beznadziejną, bez kolorów, bez przyszłości aż chciałoby sie wszytsko rzucic i odejść tam na górę… wydaje siE , że tam jest tak lekko jak lekkie są te chmury… tak błogo i beztrosko. mam czasem taką chęć tam się wybrać, ale tylko na kilka dni ( śmierć kliniczna?- może … śpiączka- tak, to ten stan…)i później wrócić i widzieć twarze momentalnie zmieniając się , odżywające znow promieniejące jak przy moich narodzinach. a gdybym tak zaczęła wszytsko od nowa? kto mi da nowe życie … ile to może kosztować?

to chyba jakieś glupoty idę spać

winA…

Brak komentarzy

czyja wina że tak postępuję? moja? lubie zganiać winę na kogoś może dlatego zawsze jej szukam w kimś?

od dziś nikogo już nie obwiniam… jestem wolna i wszyscy są wolni ode mnie… tak chyba będzie wygodniej?

ludzie sami decuduja za siebie w którą strone idą… z kim pod rękę.
które ciepło najmocniej ich ogrzewa…
może czasem wybór okazuje się nietrafny, ale ma tez swoje zalety.

chęć …

Brak komentarzy
( mój wiersz )

chęć poznania kogoś,
chęć ożywienia czegoś,
pcha mnie i gna,
jakby gęsta mgła ,
rozwiewana przez wiatr…

poznałam coś,
ożywiłam coś,
lecz dostrzegam zło,
to kompletne dno…

rozczarowana,
zwatpieniem owiana…
cdn.

Potrafię się śmiać z czegoś co kiedyś mnie bolało i czym się przejmowałam… Teraz naprawdę sie z tego śmieję i nawet mnie to nie rusza.

Kiedyś inni mi radzili” śmiej sie z tego!” a ja nie wiedziałam jak mam to zrobić , jak się śmiac kiedy mnie boli…
to naprawdę proste i teraz wiem o co tak naprawdę w tym wsyztskim chodzi.

:(

Brak komentarzy

skasowała mi się długaśna notka z polskiemi literami nawet bez żadnego błędu :( bo nagłówka nie wpisałam :( wrrrrr

nie znoszę samotności. tej pustki, tej bezradności… i ciagła myśl, chęć zanurzenia smutku w uściskach tej jedynej osoby, wybranej spośród wielu…

Do dziś miałam nadzieję… okazałam się kolejną podopiekuńczą matki głupich- czy jestem glupia? raczej zatopiona w martwej juz -zastyglej jak lawa-milosci… najpierw wybuchła niczym wulkan i cudownie dawała znak po sobie na wszystkim po czym dreptala…
jak lawina splywajaca po skale , nataczajac sie na drobniutki kamien, tak ta milosc codziennie odnajdywala swoja droge… pozostawiala na niej slad po sobie

dzis juz jest inaczej.. czuje sie niechciana.a przeciez bezsensem jest sie narzucac i poelniac cigle te same bledy z przeszlosci… przeszlosc w olbrzymim stopniu mnie zmienila…pomogla… teraz wiem co ma robic by przetrwac z honorem.


  • RSS