moje istnienie… dla mnie nic nie warte. to nie te czasy mnie satysfakcjonuja. to nie w tych chwilach swiata sie znalazlam. jak to zmienic? nie chce tu byc. chce byc ”tam”.
ja sama nie zdolam zmienic calego swiata i nie mam tez nikogo , kto moglby mi w tych smutnych myslach pomoc. wydaje mi sie ze tylko ja mam takie mysli, ze to tylko ja rozwazam takie mozliwosci swiata.
napewno ktos kto teraz czyta nic nie rozumie- ja to toleruje bo niekiedy sama nie wiem co we mnie siedzi…