lenqa blog

Twój nowy blog

dreszcze przechodza przez moja skore. wszytskie uczucia tlumione w srodku , chca sie wydostac.
jakze smutne sa teraz moje dni, godziny, a nawet chociazby chwile. czuje sie bezradna w stosunku do tego co mnie spotkalo.
taki koniec, po prostu koniec – czegos co trwalo 4 lata – ahhh ciezko
jak zapomniec o nim skoro razem mieszkamy.
przypominam sobie dobre chwile a przez nie przeszywaja sie te zle… te najgorsze- te niewybaczalne.

BO W TYM TO STANIE JEST MI DOBRZE:
JEST TAK JAK POWINNO BYC? COZ CHCIEC WIECEJ? JA NIE CHCE NICZEGO WIECEJ NIZ TEGO JAK TO POWINNO BYC.
CHCE WLASNIE TO
 CHCE POCZUCIA KOMFORTU ZE JEST KTOS KTO PODKOCHUJE SIE W TOBIE , POZNIEJ MOZE TROSZKE POKOCHA:)
TEN DOTYK,
TEN ZART,
TE ( PODKOLOROWANE ) OCZY
TA MAGIA W POWIETRZY, I MIEDZY CIALAMI
JEDYNE CHCEGO CHCE TO TO ZEBY TO WSZYTSKO BYLO BLIZEJ…. A NIE GDZIES TAM CZEKALO NA MNIE :(
ILE TO BEDZIE TRWAC? ILE JESZCZE DNI.. SAMOTNIE SPEDZONYCH W 4 KONTACH

ZAZWYCZAJ STEPAŁAM PO CIENIACH… MIEDZY DWOMA

TERAZ JEST JEDNO
CHCE ZEBY BYLO JEDNO
BEDZIE JEDNO
 DLUGO…
OJ DLUGO…
PIEKNE UCZUCIE, WYSMAKOWANY DOTYK,
WIDZE JUTRO . TERAZ WIDZE JUTRO TAKIM JAK JEST DZISIAJ. MOZE NAWET LEPSZYM  GO WIDZE .
 
WIEM ZE JESLI BEDE SLUCHAC SERCA. ZNADJE TA MILOSC KTORA JESTES.
 TO JEST WLASNIE TO MIEJSCE GDZIE CHCE BYC… GDZIE CHCE BYC SZCZESLIWA.
A MILOSC JEST TAM GDZIE TY JESTES … KOCHANIE::)

nie ma sensu się spotykać kiedy miłość obecna jest tylko po jednej stronie. Tak było w moim przypadku. To ja kochałam , to ja uwielbiałam, ja robiłam by było lepiej- ale po co? bo nie da się ulepszyć czegoś czego nie ma…czyż nie tak?
Cierpiałam długo, ponad rok… łudziłam się , że coś z tego będzie. Wierzyłam w siłę miłości – teraz już zupelnie w nią watpię.
Czasami myślę , że miłość nie istnieje … że jest wymysłem i tylko definicją uwiebienia i przyzwyczajenia do jednej osoby.
Jak długo trzeba głupiemu człwiekowi by zrozumiał co w życiu najważniejsze ?- czemu warto się poświęcić a czemu nie.

zmarnowałam kolejne 3 lata dla kolejnego- którego będę wspominać – heh ten egoista: bez uczuć, pracoholik, wiecznie zmęczony , z grymasem na twarzy, niemiły tylko dla mnie, w domu tylko spał,  ( teraz sobie myślę czy tak naprawdę aż tak źle było czy po prostu w złości tak piszę? czy naprawdę zapomniałam o jego dobrych cechach?)
 placzę…. dlaczego? dlaczego ja placzę?

nie ma sensu się spotykać kiedy miłość obecna jest tylko po jednej stronie. Tak było w moim przypadku. To ja kochałam , to ja uwielbiałam, ja robiłam by było lepiej- ale po co? bo nie da się ulepszyć czegoś czego nie ma…czyż nie tak?
Cierpiałam długo, ponad rok… łudziłam się , że coś z tego będzie. Wierzyłam w siłę miłości – teraz już zupelnie w nią watpię.
Czasami myślę , że miłość nie istnieje … że jest wymysłem i tylko definicją uwiebienia i przyzwyczajenia do jednej osoby.

deszcZ

Brak komentarzy



czy widzisz?
czy widzisz czasem zciekające krople na oknie?
jak smutno wtedy jest?
 jak podobne są one do łez?…
wpatrujesz się w nie… i widzisz siebie…. zmartwioną , smutną , nieszcześliwą. 
Jak zmienić taki stan, jak wyleczyć się z takich ran?
To co mnie boli to te światy pustki lub niewoli.
Świat pustki, tesknoty…Jak bardzo może nas wypełnić drugi człowiek. Jak szybko możemy stać się tylko częścią całości?…
małą czastką bez której ”coś” przestaje istnieć.
Pusto … w sercu i wokoło. Bładzę jak to błedne koło.
Kiedy znajde ten lepszy czas? lepsze dni i sny?
Umierać jeszcze nie czas… muszę stare myśli puścić w las…
to już nie ja, nie ten sam świat.
Będę go upiekszać , cieszyś się nim oraz w nim mieszkać.
Przez bóle przechodzić czule…wtedy ma dusza się wzbogaci , a doświadczenie na stałe zapisuje
.

pisane przy Przemysław Gintrowski: deszcz


czesto siadam i załamana sytuacją pytam się co się dzieje? dlaczego nic nie idzie ku lepszemu mimo tego, że tak bardzo się staram i walczę? ahhh czemuż jestem taka bezradna:(;( płacz mi tylko pozostaje- który w sumie pozwala trochę ulżyc memu sercu … ale to nie wystarcza! ile mozna cierpieć z jednego powodu ? i dlaczego to uczucie cierpienia nie chce przeminąć?

milość nie jest łatwa…. to że jest nie do końca wyjaśniona i nieprzewidywalna sprawia ze nie ma na świecie tak silnego serca które sprostaloby wymaganiom owego uczucia. Ja jestem zbyt słaba ( a może sobie tylko tak wpajam)… jeśli spotka mnie uczucie od razu przyporzadkowuje je miłości…i sprawiam , że staje sie miłością- a to błąd. powiennam nauczyć się rozróżniać… i jak czasami nie pozwolić rozwijac się miłości kiedy juz na początku widać, że nie ma sensu tego ciągnąć?
 3 lata temu spotkało mnie piękne uczucie… na poczaku nijakie po kilku miesiącach zaczęło sie robić milej i coraz milej i przyjemniej… i tak slodko , że nie sprostam tego opisać…i żaden słodycz nie jest w stanie przebić tej słodkości.
poźniej stało się znów nijak… następnie znów lepiej aż wkońcu buuuuuuuuuuum – zabolało- bolało ale musiało boleć…
bo to było najgłębsze uczucie jakie odczuło moje serce. Pozbierać się nie mogę:( i która drogę wybrac? kto mi podpowie? komu zaufać komu powierzyc swój los?
C.D.N.
nie! nie ufac nikomu – zaufać sobie! swoim myślom … musze się odważyc zamknąć ten etap życia bo źle mi w nim i nie widze ani jednej-nawet  słabej- iskry.
wiem , że bedzie to bolesne przez jakis okres ale lepiej teraz pocierpieć niż żeby później nie poradzic sobie z kruchością uczucia.

czesto siadam i załamana sytuacją pytam się co się dzieje? dlaczego nic nie idzie ku lepszemu mimo tego, że tak bardzo się staram i walczę? ahhh czemuż jestem taka bezradna:(;( płacz mi tylko pozostaje- który w sumie pozwala trochę ulżyc memu sercu … ale to nie wystarcza! ile mozna cierpieć z jednego powodu ? i dlaczego to uczucie cierpienia nie chce przeminąć?

milość nie jest łatwa…. to że jest nie do końca wyjaśniona i nieprzewidywalna sprawia ze nie ma na świecie tak silnego serca które sprostaloby wymaganiom owego uczucia. Ja jestem zbyt słaba ( a może sobie tylko tak wpajam)… jeśli spotka mnie uczucie od razu przyporzadkowuje je miłości…i sprawiam , że staje sie miłością- a to błąd. powiennam nauczyć się rozróżniać… i jak czasami nie pozwolić rozwijac się miłości kiedy juz na początku widać, że nie ma sensu tego ciągnąć?
 3 lata temu spotkało mnie piękne uczucie… na poczaku nijakie po kilku miesiącach zaczęło sie robić milej i coraz milej i przyjemniej… i tak slodko , że nie sprostam tego opisać…i żaden słodycz nie jest w stanie przebić tej słodkości.
poźniej stało się znów nijak… następnie znów lepiej aż wkońcu buuuuuuuuuuum – zabolało- bolało ale widocznie tego chcieliśmy…
 teraz oboje myślimy czy warto było? czy warto było to wszytsko psuć żeby później zacząć znów od podstaw?

C.D.N.

czesto siadam i załamana sytuacją pytam się co się dzieje? dlaczego nic nie idzie ku lepszemu mimo tego, że tak bardzo się staram i walczę? ahhh czemuż jestem taka bezradna:(;( płacz mi tylko pozostaje- który w sumie pozwala trochę ulżyc memu sercu … ale to nie wystarcza! ile mozna cierpieć z jednego powodu ? i dlaczego to uczucie cierpienia nie chce przeminąć?

milość nie jest łatwa…. to że jest nie do końca wyjaśniona i nieprzewidywalna sprawia ze nie ma na świecie tak silnego serca które sprostaloby wymaganiom owego uczucia. Ja jestem zbyt słaba ( a może sobie tylko tak wpajam)… jeśli spotka mnie uczucie od razu przyporzadkowuje je miłości… a to błąd. powiennam nauczyć się rozróżniać… i jak czasami nie pozwolić rozwijac się miłości kiedy juz na początku widać, że nie ma sensu tego ciągnąć?
 3 lata temu spotkało mnie piękne uczucie… na poczaku nijakie po kilku miesiącach zaczęło sie robić milej i coraz milej i przyjemniej… i tak slodko , że nie sprostam tego opisać…i żaden słodycz nie jest w stanie przebić tej słodkości.

mojA mysL

2 komentarzy

   W szystko dla nikogo a nic dla kogos
 nic dla kogos a wszystko dla nikogo( moze takim szykiem lepiej brzmi?)

Jesli DAJESZ COS KOMUS… ODDAJESZ NAWET SIEBIE TO ZASTANOW SIE KOMU TO ODDAJESZ…

slowa powstaly 12 kwietnia


  • RSS